Podsumowanie:
Insignia Zawiedziony
Witam wszystkich miałem w życiu dużo aut, a6 b6 2.0 tdi , e60 3.0 d x2 2.0d, a4 b7 2.0 tdi, passat b6 2.0 tdi i wiele wiele innych.
Jeśli chodzi o Insignie to naprawde ładnie wygląda chociaż zaczyna się powoli nudzić, i mało pali poza tym to koniec zalet.
Prowadzi się zbyt nerwowo, wspomaganie jest za miękkie, mam w tej chwili 40 tys najechgane (20. cdti 160km) i zawieszenie sprawia wrażenie jakby miało się
zaraz rozsypac chociaż nic nie puka za bardzo.
Za każdym razem jak wrzucam 3 lub 5 bieg to podkręcam ogrzewanie kciukiem, a 4 i 6 przełączam navi na konsoli, Poza tym fotele " półskóra są zrobione ze
skaji!!!, podłokietnik ma wycięcie nie z tej strony co trzeba , a po 300 km od podłokietnika na drzwiach zaczyna drętwieć łokieć. Poza tym jeżdząc 1000
km na raz, fotel sprawia wrażenie jakby specjalnie był zle zrobiony zeby przestac jechać. Jeśli chodzi o fotel to bardzoj wygodny miałem w nissanie sunny z
1993 roku. Poza tym od 160 km nah na autostradzie kiedy mucha siądzie na kierownice, to auto zjeżdza na sąsiedni pas. Żeby uruchomić navigację czy
cokolwiek na kokpicie trzeba najapierw spojrzeć na kokpit i chwilę pomyslec zero intuicji. Ogólnie trzaskając drzwiami czy ogólnie jadąc czuje się jakby
auto było zrobione z kartonów, audi czy vw juz nie mówiąc o bmw zamykając drzwi mamy przyjemne stuknięcie, w oplu jakby palnąć drzwiami od stodoły. To
jest auto 2009 roku błagam. Gdyby nie leasing juz bym dawno ją sprzedał.
Podsumowując , wiemy już dlaczego można kupić insignie za 40 tyś używaną, bo więcej niestety nie jest warta.
Najwięklszą zaletą auta jest cena , dlatego się skusiłem, chociaż powiem szczerze, ze w passacie czuje się jakbym ja kierował autem i wszystko mam p[od
ręką a w insigni niestety nie.
Słaba jakość za średnią cenę.