Ocena samochodu: Nissan Pathfinder

nadwozie:
SUV 5 drzwiowy
generacja:
2010-2014
rodzaj silnika:
diesel
pojemność silnika:
2488
rodzaj:
osobowy
wersja:
2.5 dCi 190 KM SE
rok produkcji:
2011
przebieg:
5000
ocenia:
Rafał Zahorski ze Szczecina
kierowca od lat:
21
miał dotychczas:
10 samochodów
   ocena łączna:

4.00

   czy warto kupic ten model:
NIE



Ocena szczegółowa
Prowadzenie
Oceny prowadzenie
5.00
Silnik
Oceny silnik
5.00
Komfort jazdy
Oceny komfort jazdy
5.00
Jakość i awaryjność
Oceny jakość i awaryjność
1.00
Zużycie paliwa:
Rodzaj paliwa:
Zużycie paliwa - olej napędowy
średnie spalanie po mieście:
9.0 [l/100km]
średnie spalanie w trasie:
9.0 [l/100km]
Zalety:
zaleta
wysokie zawieszenie na ramie
zaleta
dobra widoczność
zaleta
przyjemnie się prowadzi
Wady:
zaleta
awaryjność - w aucie o przebiegu mniejszym jak 1000 km rozsypał się cały przedni most
zaleta
brak kmontaktu z producentem pomimo fsktu że się o mało co nie zabiłem
zaleta
nikt nie widzi problemy w tym że nowe auto ma większy przebieg na lawetach jak na własnych kołach
zaleta
producent nie chce samowolnie wymienić auta na inny model oraz nie chce oddać pieniędzy
zaleta
małżeństwo Nissan z Renault - to bardziej Renault jak Nissan
Podsumowanie:

Odradzam

Do zakupu i odbioru auta doszło w piątek wieczorem dnia 09.12. Autem jeździłem mało, bo jedynie w poniedziałek pojechałem nim do pracy i we wtorek wyruszyłem w trasę do Niemiec a potem do Belgii. Wcześniej miałem już praktycznie załatwionego Subaru Outback bo wcześniej jeździłem dwoma Subaru Forester. Nissan wygrał cenowo - Pathfinder było o ponad 40 tyś tańszy od Outbacka. Początek trasy świetny. Pathfinder pomimo tego, że był nowy i nie rozjeżdżony dawał sobie świetnie radę i bez problemu osiągał czasami prędkość 180 km/h. Mówię czasami bo wiem, że auto na tzw dotarciu trzeba traktować delikatnie i nie szaleć. Jadąc do Niemiec i Belgii robię zwykle około 3000 km i uznałem, że wyjazd nowym autem w trasę to świetna okazja właściwego dotarcie silnika i nowego auta. No i dochodzimy do sedna - czyli co to znaczy nowe auto, radość z nowego auta marki Nissan i docieranie. Po przejechaniu około 400 km i pierwszym tankowaniu w Niemczech otworzyłem tylną klapę. I już jej nie zamknąłem. Zamykała się tylko na jeden ząbek ale nie do końca. Próbowałem wiele razy. 20, 30, 40? Nie było szans jej zamknąć. Mało tego nie mogłem zamknąć auta bo po wciśnięciu na kluczyku przycisku zamykania zamka centralnego auto się nie zamykało i po chwili dobiegały tylko 3 krótkie dźwięki błędu zamka centralnego. Zostawiłem otwarte auto i poszedłem zapłacić. Po powrocie niespodzianek było więcej. Okazało się, że dalsza jazda będzie wyglądać równie "fajnie". Lampki w przedziale kierowcy i bagażowym dało się wyłączyć ale podświetlanie przestrzeni nóg u kierowcy i pasażera nie. Również paliły mi się lampki pod lusterkami podświetlające boki auta. Czyli jechałem po ciemku autem ze światłami na zewnątrz i w nogach. Na zewnątrz ciemno a w środku jasno - komfort jazdy żaden. Ponadto klapa latała i stukała całą drogę bo była "zapięta tylko na jeden ząbek w zamku". Auto po przejeżdża do Niemiec stało całą nos otwarte na hotelowym zamkniętym parkingu - zapłaciłem ekstra by otwarty samochód nie stał pod hotelem. Rano gdy auto było zimne udało mi się w końcu zamknąć klapę - potem już tylko ładowałem bagaż i rozładowywałem jedynie przez uchylne tylne okno. Powyższe może się zdarzyć - wiem zamek się przesunie itd itp - to da się przeżyć. Jako druga rzecz aż mała wystąpiła usterka automatycznego ściemniania się lusterka wstecznego - dioda nie paliła się na zielono i ściemnianie nie działało - od samego początku. Ktoś powie takie małe dwa drobiazgi. Teraz deser. Ale po dojechaniu do Belgi rozpoczęły się opady śniegu. Jechałem z siedziby firmy do hotelu z ludźmi z firmy w aucie w piątek 16.12.2011. Dystans nie był duży bo to raptem 5 km. Jadąc na autostradzie miałem włączony tryb auto. Śniegu napadało już sporo. Gdy zaczęło być ślisko 4x4 zaczęło się załączać. I zaczęły się dziwne objawy. Auto dostawało jakiś dziwnych wibracji i dziwne dźwięki zaczęły dobiegać z podwozia. Pomyślałem że to awaria ESP - wyłączyłem ESP ale objawy się nie zmieniły. Pomyślałem że to może awaria w przełączaniu trybu 2x na 4x4 i dlatego przekręciłem pokrętło wyboru trybu jazdy na 4 x 4 - i tu uwaga - nie wcisnąłem pokrętła i nie przestawiłem na jadącym aucie do końca - co sugerowano mi w serwisie. Ja jedynie dałem "oczko w prawo" z auto na 4 x 4. Ostatniego skrajnego położenia nigdy w tym aucie nie używałem. Po przedstawieniu z auto na 4 x 4 auto zaczęło wariować. Hałas, smród palonej gumy, palonego plastiku i wszechobecny charakterystyczny smród oleju przekładniowego (jestem hobbystycznie mechanikiem - restauruje sam 12 cylindrowego Daimlera z 1986 roku i znam się nieco na tym co w aucie się kręci i na czym). Ponadto czułem przypaloną tarczę sprzęgła. Auto zaczęło tańczyć wibrować i głośnio jechać. Uczucie było takie jakby raz jedna a raz druga strona zaczęła hamować. ABS? Nagle hałas ustał. Nic już się nie dało przełączyć na pokrętle. Na każdym położeniu prędkość max była 90 km/h. Nie było szans jechać szybciej. Na szczęście już dojeżdżałem do hotelu i postanowiłem wolno dojechać na parking hotelowy. W aucie miałem jeszcze 4 osoby. Wszyscy najedliśmy się strachu. Jazda na autostradzie wieczorem po ciemku niesprawnym autem przy opadach śniegu nie jest bowiem bezpieczna. Nie było tam nawet pobocza by stanąć. Po wyjściu z auta smród oleju przekładniowego był wszechobecny. Rano gdy auto było zimne też. Do Nissan Assistance sprawa została zgłoszona w piątek 16.12.2011 po 23:00. Dzwoniliśmy z hotelu z trzech telefonów prawie godzinę by porozmawiać z Nissan Assistance. Siedzieliśmy przy szklance piwa - ale gdyby to było na drodze przy rozkraczonym aucie to już by to nie było takie wesołe. Po dodzwonieniu się wszystko zostało podane łącznie z danymi auta, adresem telefonami itd itp. Holowanie miało się rozpocząć na drugi dzień o 9:00 rano. Już przed siódmą miałem telefon z Nissan Assistance bo gdzieś zapodzieli adres. Ale autopomoc przyjechała o 9:00 punktualnie i rozpoczęliśmy rajd po Belgijskich serwisach które były pozamykana i w tylko jednym powiedziano mi prosto i u nich i w całej Belgii nie było szans by ktoś nawet rzucił okiem na samochód przed upływem 15 dni. Jak powiedział mi jedyny czynny w sobotę Serwis Nissana mieli całe parkingi zawalone zepsutymi Nissanami. Auto zostało odholowane na centralny parking Assistance w Liege i tam zostało pozostawione z papierami i kluczykami. Straciłem pół dnia - zamiast jechać do Polski użerałem się z serwisami, assitance itd itp. Dlaczego? Dzwoniłem do Nissan Assistance mówiąc co mi przekazali w serwisie. Niestety nikt nie chciał mi uwierzyć. Powiedziano mi że i tak w poniedziałek ponownie zawiozą samochód do najbliższego serivice Nissana. W poniedziałek dostałem informację z Assistance że auto będzie w serwisie o 17:00 i żebym się samemu potem kontaktował z serwisem i sobie załatwiał odbiór samochodu. I co potem na własny koszt po naprawie jechał do Belgii? Ja znam per fect Angielski ale francuskiego nie znam a w serwisach dookoła Liege mówią tylko po francusku. Po awanturze i ingerencji Polmotoru ze Szczecina działającego przez biuro Nissan Assistance w Budapeszcie nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Nissan Assistance wziął się do pracy i zaczęli sami wszystko załatwiać. Okazało się, że miałem rację (?) i że faktycznie naprawa auta w Belgi to wieki. Stąd zgodnie z warunkami Nissan Assistance (max 3 dni na naprawę) auto przyholowano do Polmotoru w Szczecinie. Tam mechanicy z niedowierzaniem odkryli, że dosłownie rozsypał się cały przedni most samochodu. Potwierdzono mi, że to pierwszy tego typu przypadek w modelu Pathfinder (?). Proszę odnotować że z Belgi wróciłem innym autem służbowym naszej firmy wraz z innymi pracownikami. Nie naciągałem Nissan Assistance na auto zastępcze. Ba nawet gdybym chciał to dawali mi auto na trzy dni i potem musiałem je zwrócić - uwaga nie w Polsce a w Belgii. To po co miałem brać? Teraz siedzę w domu bez auta. Mam zastępczego Nissana Quashai. Wiem, że service Polmotoru czeka na cały nowy przedni most. Kiedy będzie? Któż to wie. Tydzień? Dwa? Trzy? a może 5 tygodni? Wiem że Polmotor zamówił ten moduł jako priorytetowy i to nie jest ich wina. Oni robią co mogą i chwała im za to. Teraz kilka kwestii: 1. Infolinia Nissana działa tak że nie można z nikim porozmawiać. Prawie tydzień robiłem drakę w Nissan Polska by ktoś do mnie zadzwonił. Totalna ignorancja. 2. Jak to możliwe, że fabrykę opuszcza auto KOMPLETNIE nie przetestowane i dopiero użytkownik jako pierwszy dokonuje na swoim żywym organizmie testu rozsypującego się przedniego mostu od pierwszego w życiu pojazdu załączenia 4 x 4? Przecież gdyby ktokolwiek włączył na testach w Hiszpanii 4x4 to by już tam się ten napęd rozsypał i było by po sprawie? Dlaczego auto wyjeżdża z niesprawną tylną klapą bagażnika z fabryki? O automatycznym ściemnianiu lusterka zapomnijmy. 3. Dlaczego w takiej sytuacji nikt z Nissana nie zadzwonił do mnie i nawet się nie zapytał czy w czymś Panu pomóc. Przecież MOGŁEM SIĘ ZABIĆ na autostradzie i ZGINĄĆ WRAZ Z 4 PASAŻERAMI przez rozjechanie przez pędzące tiry i inne auta? Czy ktoś z was wie co się dzieje kiedy olej leje się na katalizator czy też na kolektor wylotowy z silnika? Zapala się, a jek się zapala to auto ulega spaleniu. Dobrze że jechałem a nie przystanąłem. 4. Skoro sytuacja była aż tak nietypowa - to ja nie widzę nietypowego działania Nissan Poland. 5. Skoro jest aż tak wiele bubli w tym aucie i to zasadniczych mających wpływ na bezpieczeństwo to ja naprawdę nie chcę tego pechowego samochodu bo to pewnie nie jest koniec w samochodzie montowanym w piątek czy przed świętami. Tym konkretnym egzemplarzem nie zamierzam już jeździć bo będzie w nim leciało już wszystko - zaraz poleci sprzęgło, może inne elementy podwozia - bo kto wie co tak naprawdę zostało nadwyrężone w trakcie mielenia napędu. 6. Jeżdżę rocznie 50-80 tyś km. Jeżdżę po Polsce ale i do Belgii, Niemiec, Włoch, Czech na Słowację. Ja muszę mieć samochód niezawodny. Nie kupiłem auta za 35 tyś a auto w klasie "nieco" wyższej od którego powinienem się spodziewać choćby bezpiecznej jazdy a nie zmielenia przy pierwszym załączeniu całego przedniego mostu. Nie mogę mieć samochodu co będzie mi się psuł już w początkowym okresie eksploatacji. 7. Czy zdajecie sobie sprawę, że mój Nissan Pathfinder ma w tej chwili większy przebieg na różnych lawetach jak na własnych kołach? Mam auto grubo ponad miesiąc a ja przejechałem jedynie jeden zbiornik paliwa. Dałem Nissan Polska propozycję by wymienić mój model na inny stojący w salonie. Niestety dostałem odmowę. Mało tego dowiedziałem się na piśmie, że Nissan Polska nie ma obowiązku zapewnienia mi auta zastępczego na czas naprawy. Że to dobra wola dealera. Teraz najlepsze - od Pani Agnieszki z Nissan Poland dowiedziałem się że w paierach w Nissan Polska ktoś wpisał że jechałem w czasie przełączania trybu 160 km/h. Sprtawdzałem nikt w Polmotorze takich głupot nie powiedziwł ani nie napisał bo Nissan Polska. To było tak dla jaj. Ale doznałem łaski że mi jednak auto na "gwarancji" naprawią gratis. Co do klapy to się "okazało" że sięuszczelka powinęła. Ja sprawdzałem kilka razy z latarką: zamek, zatrzask i bolec oraz całyu spód auta i boki ale nic klapy nie blokowało. Wszystko było ok a mimo to klapa się nie domykała. Uwaga - klapa pa grubo ponad metr wysokości a uszczelka ma kilak milimetrów jak się ją faktycznie powinie. Jak to miło robić z klienta idiotę i mówić że się uszczelak podwinęła. Co do automatycznego ściemniania to się okazało że błędy są w instrukcji a dioda pod lusteriem nie ma się jednak palić. A ściemnianie. Ściemnianie to jest ale w Nissan Polska. Cała ta sprawa jest w najwyższym stopniu skandaliczna dla marki Nissan. Nie mogę polecić aut producenta który nie uznaje rękojmi, nie uznaje swoich bubli i zostawia klienta na lodzie. Finał? Sprawa trafiła do naszej kancelarii prawnej. Nasz radca uśmiechnął się tylko i kieruje obecnie sprawę do sądu. Teraz mam legalne prawo odstąpienia od umowy. Po walce odbiorę pieniądze, dołożę i kupię Subaru Outback. A Nissana będę omijał już zawsze szerokim łukiem. Renault nie jest dobrym pomysłem.