Ocena samochodu: Mitsubishi Outlander

nadwozie:
SUV 5 drzwiowy
generacja:
VAN 2007-2010
rodzaj silnika:
diesel
pojemność silnika:
1968
rodzaj:
dostawczy
wersja:
2.0 DID Intense Plus VAN
rok produkcji:
2010
przebieg:
65000
ocenia:
WALD
kierowca od lat:
21
miał dotychczas:
7 samochodów
   ocena łączna:

4.75

   czy warto kupic ten model:
TAK



Ocena szczegółowa
Prowadzenie
Oceny prowadzenie
5.00
Silnik
Oceny silnik
4.00
Komfort jazdy
Oceny komfort jazdy
5.00
Jakość i awaryjność
Oceny jakość i awaryjność
5.00
Zużycie paliwa:
Rodzaj paliwa:
Zużycie paliwa - olej napędowy
średnie spalanie po mieście:
8.5 [l/100km]
średnie spalanie w trasie:
7.0 [l/100km]
Zalety:
zaleta
małe spalanie(biorąc pod uwagę masę i napęd auta)
zaleta
bardzo szybko działające ogrzewanie wnętrza auta
zaleta
bardzo dobry sprzęt audio
zaleta
obszerne wnętrze z możliwością powiększania poj.bagażnika poprzez przesuwaną kanapę tylną
zaleta
praktyczny opuszczany tylny zderzak z udżwigiem do 200kg
Wady:
zaleta
głośna praca silnika, nieprecyzyjna regulacja oparć foteli przednich
zaleta
brak możliwości regulacji kierownicy w płaszczyznie poziomej
zaleta
nieczytelny wyświetlacz audio w czasie ,gdy pada na niego słońce
zaleta
brak rękawa na narty w podłokietniku tylnego oparcia
zaleta
zbyt słaba jakość plastików obić bocznych drzwi i dolnej części deski rozdzielczej oraz podatne na zarysowania elementy pomalowane na srebrno
Podsumowanie:

kawał dobrego auta za optymalne pieniądze

Cena za jaką można kupić dość dobrze wyposażonego Outlandera plasuje go obok Skody Octavii 4x4, jednakże porównywanie tych aut biorąc inne kryteria niż cenowe nie ma sensu. Z jednej strony mamy bardzo drogi compact promowany bezpodstawnie jako auto niemalże klasy średniej, które nie oszukując się z większymi i mniejszymi zmianami jest produkowane od około 10lat, z drugiej strony mamy średniej wielości solidnego SUV-a, któremu w pierwszym okresie produkcji nie dane było zbierać pochlebnych opinii niejako z urzędu zarezerwowanych dla dla Hondy CRV, czy Toyoty Rav-4, dziwnym trafem chwalącym legendarną oszczędność silnika diesla Toyoty, czy kulturę pracy Hondy porównywalną niemalże z pozbawioną wad jednostką bęzynową (prawdopodobnie najlepszą jednostką silnikową na świecie).Obiektywna prawda uwidacznia się w opiniach użytkowników i opublikowanym ostatnio w znanym czasopiśmie motoryzacyjnym teście SUV-ów. Zużycie paliwa Toyoty można między bajki włożyć, a silnik Hondy niestety, choć "poprawiony" daje się we znaki dla tych, co korzystają z auta głównie w mieście, gdyż filtr cząstek stałych nierzadko ma problem z dokończeniem procesu dopalania sadzy i auto niestety odpłatnie odwiedza servis.Zakup swojego SUV-a potraktowałem bardzo obiektywnie czytając opinie o poszczególnych modelach dochodząc do wniosku, że brak obiektywizmu w ocenie aut jest czymś bezpardonowym, nazwałbym wręcz opinią pisaną na zamówienie.Dlatego doradzam przede wszystkim z korzystania przede wszystkim z jazdy próbnej, gdzie wiele pozornych zalet przestaje mieć znaczenie, a wykryta np. w Suzuki Grand Vitara tragicznie działająca skrzynia biegów (jakby żywcem przejęta z Seicento) pozwoli uniknąć dość mocnego rozczarowania, co w połączeniu z dużym hałasem jednostki napędowej (wyeliminowanym póżniej m.in.wstawianiem grubszej przedniej szyby) mogłoby boleć nowego nabywcę, któremu nie wynagrodziłby kszałt auta stylizowanego na wzór Chryslera. Silnik DID Outlandera i owszem jest przykładem uporu VW co do wykorzystania systemu pompowtryskiwaczy, ale używanie dobrego paliwa gwarantuje bezawaryjną pracę, gdyż niesprawności z pierwszego okresu produkcji tych silników w praktyce już nie występują. Pewnie najmniejsze znaczenie ma tu fakt, że w japońskim aucie jest zamontowany niemiecki silnik wyprodukowany w Lubinie, ale biorąc pod uwagę rozsądną cenę auta japońskiego produkowanego w Holandii trzeba przyznać,że statystyki sprzedaży w Polsce Outlandera mówią same za siebie, a przecież to konsument/nabywca stanowi rynek, który nie do końca ulega socjotechnicznym zabiegom w celu poprawy sprzedaży innych nie do końca udanych modeli, które zapewne mają też wiele zalet. Oczywiście przmyślana decyzja (miejmy nadzieję podjęta bez emocji) należy oczywiście do nabywcy. Ja już mam to za sobą, choć przyznam nie przyszło mi to łatwo, ale warto.